Jest taki rodzaj zazdrości, który przychodzi co roku w lutym, kiedy z Mediolanu wracają pokazy i nagle okazuje się, że rzecz, której wszyscy desperacko pragną, to rzecz, którą mogłaś kupić dwadzieścia lat temu za ułamek dzisiejszej ceny. W tym roku to Baguette. Maria Grazia Chiuri otworzyła swoją pierwszą kolekcję dla Fendi w lutym 2026 roku – to dla niej powrót do domu, bo należała do zespołu od akcesoriów, który tworzył tę torebkę w latach dziewięćdziesiątych – i postawiła Baguette w samym centrum, z przywróconymi podwójnymi klamrami przy pasku, dokładnie takimi, jakie miała, zanim wszyscy przerobili je na karabińczyki.
I teraz cały internet chce ją mieć. Co jest cudowne dla Fendi i całkiem przydatne dla tych z nas, które zawsze wiedziały, gdzie naprawdę mieszkają te najlepsze egzemplarze: w archiwum.
Oto wszystko, co warto wiedzieć, zanim kupisz vintage Fendi Baguette – czym jest, dlaczego ma znaczenie i jak wybrać taką, której będziesz chciała jeszcze za dekadę.
Krótka historia, bo to ona stanowi połowę uroku
Silvia Venturini Fendi zaprojektowała Baguette w 1997 roku. Nazwa jest mrugnięciem okiem – torebkę nosi się pod pachą tak, jak paryżanka niesie bagietkę z piekarni do domu, blisko ciała, bez ceregieli. W tamtym czasie graniczyło to z herezją. Lata dziewięćdziesiąte tkwiły głęboko w fazie minimalizmu i ogromnych toreb, a tu pojawiło się coś małego, ozdobnego, bezwstydnie ładnego. Sam dom mody początkowo nie był przekonany. Silvia uparcie broniła swojego projektu, co jest detalem, który uważam za bardzo krzepiący w historii powstania.
Miała rację, rzecz jasna. W debiutanckim roku sprzedano ponad 100 tysięcy egzemplarzy, a torebka doczekała się później ponad tysiąca wariantów – koralikowych, cekinowych, haftowanych, wykończonych futrem, w gładkiej skórze, jakich tylko chcesz. To była pierwsza prawdziwa it-bag współczesnej mody, wzorzec, z którego po cichu czerpała każda projektowa torebka, jaka pojawiła się później.
No i była Carrie. Kiedy uliczny złodziej w „Seksie w wielkim mieście” nazwał ją torebką, poprawiła go – „To nie torebka, to bagietka” – i ta jedna scena zrobiła dla Fendi więcej niż rok reklam. Jeśli czytałaś tu cokolwiek innego, wiesz już, że odwołania do serialu są w tym sklepie w zasadzie nieuniknione. Pogodziłam się z tym.


Dlaczego vintage, a nie nowa
Reedycje są piękne. Nie będę udawać, że jest inaczej. Ale są trzy uczciwe powody, dla których oryginały z końca lat dziewięćdziesiątych i początku dwutysięcznych to lepszy zakup.
Po pierwsze, wykonanie. Torebki z pierwszej serii powstawały wtedy, gdy Baguette była całym argumentem Fendi za tym, by istnieć jako dom torebek – i to czuć. Materiały są bogatsze, konstrukcja precyzyjna, a przy tej liczbie wykończeń żadne dwie nie leżą w dłoni identycznie.
Po drugie, wartość. Rzadkie oryginały – cekinowe, koralikowe, w prawdziwych kolorach i wzorach Y2K – od kilku sezonów rosną na rynku wtórnym, a powrót Chiuri tylko zaostrzył ten apetyt. Nowa torebka traci na wartości w chwili, gdy opuszcza butik. Dobrze wybrana vintage zwykle robi coś przeciwnego.
Po trzecie, i to jest część, na której naprawdę mi zależy: vintage Baguette ma już za sobą kawałek życia. Nosi w sobie epokę, z której pochodzi. Nie kupujesz odniesienia do lat dziewięćdziesiątych, kupujesz tę rzecz samą w sobie.
Modele, które warto znać
Szybka orientacja, bo „Fendi Baguette” obejmuje sporo:
Klasyczna Baguette – standardowa sylwetka, mniej więcej 26 x 14 cm, dłuższa niż wyższa, więc układa się zgrabnie pod pachą. Od tej warto zacząć.
Mamma Baguette – większy krój tego samego kształtu, więcej miejsca w środku, ten sam język projektowy. Dobra, jeśli faktycznie musisz coś nosić, co nie zawsze jest sednem, ale czasem bywa miłe.
Kanwy Zucca i logo FF – egzemplarze z monogramem, bardzo charakterystyczne dla swojej epoki, dziś bardzo kolekcjonerskie.
Wersje zdobione – koraliki, cekiny, hafty. To tu siedzą prawdziwe kolekcjonerskie pieniądze i tu torebka przestaje być akcesorium, a zaczyna być małym dziełem sztuki, które akurat nosisz.
Jak kupić ją dobrze
Kilka rzeczy, o których warto pamiętać – niezależnie, czy kupujesz u nas, czy gdziekolwiek indziej.
Kupuj z autentykacją, zawsze. Baguette to jedna z najczęściej podrabianych torebek na świecie, właśnie dlatego, że jest tak uwielbiana. Każdy egzemplarz w Gibbarosa jest weryfikowany przez Entrupy, zanim trafi na sklep – to nie hasło sprzedażowe, to jedyny sposób, w jaki w ogóle jestem gotowa sprzedać torebkę.
Patrz na stan uczciwie, a nie przez różowe okulary. Vintage znaczy noszone, a lekkie zmiękczenie rogów czy delikatna patyna na okuciach to charakter, nie wada. Problemy konstrukcyjne — niedomykające się zapięcie, źle przeszyty pasek — to zupełnie inna sprawa. Dobre opisy pokazują wszystko, łącznie z niedoskonałościami.
Myśl o wersji, nie tylko o marce. Gładka czarna Baguette ze skóry jest nieskończenie nośna i nigdy cię nie zawstydzi. Koralikowy egzemplarz z końca lat dziewięćdziesiątych to deklaracja i inwestycja, nieco mniej wyrozumiała wobec nieostrożnego wieczoru. Obie odpowiedzi są prawidłowe. Trzeba tylko wiedzieć, jakie pytanie się zadaje.
I kupuj tę, którą kochasz, a nie tę, którą wydaje ci się, że powinnaś chcieć. Baguette zawsze była trochę emocjonalna – Silvia nazwała ją „małą seksowną torebką” z własną osobowością, i właśnie o to chodzi. Ta właściwa torebka sama się do Ciebie zgłosi.
W kolekcji Gibbarosa
Mamy w tej chwili kilka egzemplarzy vintage Fendi Baguette w kolekcji – z autentykacją Entrupy, sprowadzonych przez paryskie domy aukcyjne i zaufanych partnerów, z tych, które nie zostają długo, kiedy już raz trafią na sklep. Znajdziesz je tuż poniżej.
Reedycja się wyprzeda. Oryginałów jest skończona liczba. Ja wiem, po której stronie tego wolę być.
Referencje zdjęć: Kolekcja Fendi FW2026, reklama Fendi.